W serwisie używane są pliki cookies w celu ułatwienia i dostosowania preferencji serwisu do użytkowników oraz odbiory określonych treści. Pliki cookies zapisywane są na końcowym urządzeniu użytkownika. Szczegółowe informacje znajdziesz w POLITYCE PRYWATNOŚCI.

AKCEPTUJĘ   >>
Zapisz się do Newslettera

Nasz gość specjalny – Igor Majkowski

 Młodzi i ambitni przedsiębiorcy wprowadzają nową jakość w ogrodnictwie. Jedną z takich osób jest Igor Majkowski, który także prowadzi swój profil na Facebooku – Żurawkowe RODOS Igora.

 

igor majkowskiźródło: Igor Majkowski

 

Czym się obecnie zajmujesz?

Przede wszystkim jestem studentem. Już na etapie wyboru szkoły średniej  postawiłem na wykształcenie w dziedzinie, która mnie pasjonuje, dzięki temu ukończyłem technikum architektury krajobrazu i uzyskałem tytuł technika. Obecnie studiuję ogrodnictwo  na specjalizacji  Kształtowanie terenów zieleni .  Ostatni rok pracowałem w dużym markecie budowlanym w dziale OGRÓD  jako doradca klienta. Poznałem  dzięki temu dobrze produkty wykorzystywane w ogrodzie, m.in. do jego pielęgnacji i kompleksowego wykonania. Dziesiątki godzin rozmów z klientami uświadomiły mi problemy „zwykłego Kowalskiego” oraz bardziej doświadczonych ogrodników, z jakimi zmagają się na co dzień w swoich ogrodach. W międzyczasie odbyłem wiele praktyk zawodowych oraz szkoleń , które z pełną świadomością pozwoliły mi urządzić swoje RODOS, a także kilka ogrodów u rodziny i znajomych. Wszystkie powyższe doświadczenia skłoniły mnie do decyzji o założeniu własnej firmy zajmującej się projektowaniem, zakładaniem i pielęgnacją ogrodów.  Odpowiadając na pytanie:  zajmuję się teraz budowaniem pozycji swojej firmy na lokalnym rynku poprzez ciężką pracę popartą ogromną pasją i nieustannie rozwijającą się wiedzą.

 

Uczestniczyłeś w 3 Spotkaniu Blogerów Ogrodniczych w Poznaniu. Jakie są Twoje wrażenia z tego wydarzenia?

Spotkanie blogerów to był główny powód, dla którego przyjechałem do Poznania.  Choć  to było już  trzecie spotkanie, mnie udało się w tym roku uczestniczyć w nim po raz pierwszy. Najbardziej się cieszę z poznania tylu niesamowitych i inspirujących ludzi, których do tej pory znałem tylko wirtualnie.  Sama formuła spotkania to strzał w dziesiątkę! Blogowanie ogrodnicze w Polsce nie jest jeszcze bardzo popularne, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zarówno czytelnicy,  jak i firmy coraz bardziej doceniają naszą pracę.  Dzięki pomocy m.in. firmy AGRECOL spotkanie nabrało  wyższej  rangi. Razem z innymi blogerami  wręczyliśmy statuetki za najładniejsze stanowisko wystawiennicze na Gardenii.  Podczas spotkania kilku blogerów wygłosiło  swoje prezentacje na rozmaite tematy, które każdemu  „ogrodnikowi w sieci”  były bliskie i wiele można było się z nich  nauczyć. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie będę uczestniczył w takich spotkaniach przy każdej okazji! 

3SBO

 

Twoje największe dotychczasowe ogrodnicze wyzwanie?

Zdecydowanie największym wyzwaniem ogrodniczym dla mnie jest kolekcjonowanie żurawek. Może to śmiesznie zabrzmi, ale mam już więcej odmian z tego gatunku, niż metrów kwadratowych ma moja działka.  To nie jest taka prosta sprawa zgromadzić tyle egzemplarzy na tak małej powierzchni i skomponować to w taki sposób, aby całość tworzyła  spójną kompozycję.  Jak każda roślina, żurawka  ma też swoje wady. Największym zagrożeniem dla niej są larwy chrząszcza opuchlaka. To małe  stworzenie potrafi wyrządzić ogromne szkody w uprawie, zwłaszcza na tak małej powierzchni, jak moja. Larwy możemy przynieść nieświadomie do ogrodu wraz z nową rośliną ze szkółki, w następnym sezonie mamy już wielki problem. Opuchlaki żerują w korzeniach a my dowiadujemy się o tym, jak roślina zaczyna marnieć w oczach i jedynym ratunkiem dla niej jest podział i zrobienie sadzonek.  Takiego scenariusza bałem się najbardziej. I niestety, ten czarny scenariusz się spełnił. Pewnego roku pokusiłem się o zakup żurawki z niesprawdzonego źródła i wiosną opuchlaki były już nie do opanowania.  Żurawki wypadały jedna po drugiej- chwytałem się każdego sposobu, by je uratować. Zacząłem od ekologicznych środków dostępnych na rynku- efekty były marne. Następnie zastosowałem ostrą chemię, po której sam się zatrułem. Problem zniknął na pewien czas, ale jesienią znów koszmar wrócił. Ostatnim ratunkiem było zastosowanie pasożytniczych nicieni z rodzaju „Heterorhabditis bacteriophora”. Metoda, choć droga, przyniosła rewelacyjne efekty. Od półtora roku nie zobaczyłem na działce ani jednej larwy. Moje żurawki wreszcie pięknie rosną . Cały ten proces walki z tymi szkodnikami był niewątpliwie dla mnie bardzo dużym wyzwaniem i cieszę się, że mu sprostałem.

 

Prowadzisz bloga a właściwie fanpage Żurawkowe RODOS Igora. Dlaczego warto polubić i obserwować ten profil?

Strona na facebooku powstała spontanicznie i  wciąż zadziwia mnie to, w jak szybkim tempie się rozwija. Ludzie są zaskoczeni, że człowiek w tak młodym wieku (22 l.)  może mieć tak poukładane w głowie i z taką pasją pisać o roślinach. Na mojej stronie niczego nie udaję, pokazuję,  jak jest i opisuję stan faktyczny.  Na fanpage  RODOS można obejrzeć zdjęcia z mojej działki, opisy ciekawych roślin oraz relacje z podroży do  ciekawych  ogrodniczo  miejsc.  Z czytelnikami prowadzimy dyskusje na różne tematy, z chęcią odpowiadam na pytania dotyczące uprawy czy aranżacji ogrodu.  Moja działka jest doskonałym przykładem, jak na małej powierzchni można zaaranżować kolorowy i przepełniony gatunkami ogród.  Dostaję wiele wiadomości ze zdjęciami  kompozycji, które zostały zrealizowane dzięki inspiracjom zaczerpniętym z mojego ogrodu, to dla mnie wielka radość i satysfakcja. Zachęcam wszystkich do polubienia strony i zadawania pytań.

źródło: Igor Majkowski

 

Jakie zauważasz aktualnie ogrodnicze trendy wśród swoich klientów?

W większości przypadków to my- architekci i ogrodnicy  musimy narzucić jakiś trend i wizję ogrodu klientowi. Wyobrażenie ogrodu przeciętnej osoby, która nie interesuje się ogrodnictwem, ale chce mieć kawałek zieleni koło domu,  to tuje z każdej strony płotu i ogromny trawnik.  Nie można generalizować, bo dzięki blogerom ogrodniczym i programom telewizyjnym świadomość ludzi z roku na rok wzrasta i wyrabia im się ogrodniczy gust.  Niewątpliwie numerem jeden jest funkcjonalność.  Ludzie po pracy chcą się cieszyć ogrodem, a nie w nim pracować. Nie mówię tutaj  o pasjonatach i osobach posiadających „zieloną rękę”. Musi być ładnie, zielono, kolorowo i żeby nic przy tym nie robić. Najlepiej  też,  żeby było „już”. Już oznacza duże rośliny i gatunki ekspansywne, inwazyjne, zadarniające. Ja staram się przekonywać do roślin wolniej rosnących, ciekawych odmian i nietuzinkowych rozwiązań. Na efekt na pewno trzeba poczekać dłużej, ale potem nie ma problemu, że coś się wyrodziło, zbrązowiało czy zarosło pół działki.  Każda osoba jest inna i co za tym idzie jej ogród także. Zawsze staram się poznać oczekiwania i na etapie rozmów dojść do consensusu, co będzie w danym przypadku najlepsze.  Nie ukrywam, że do każdego ogrodu przemycam jak najwięcej  żurawek, ten trend na szczęście nie spotyka się z negatywnymi opiniami, bo jak nie lubić takich kolorowych roślin. Zauważyłem  ostatnio, że coraz więcej osób chce mieć ogród naturalistyczny, a w nim  coraz bardziej popularne ostatnio łąki kwietne.

 

Twoją receptą na ogród będący jednocześnie połączeniem haseł „tradycja i nowoczesność” jest?

Według mnie powinniśmy korzystać z tradycyjnych, wypracowanych przez  lata formuł i zasad, sprawdzonych roślin, które w każdych warunkach są dobre, odporne na choroby i szkodniki. Nie możemy zupełnie ulegać nowoczesnym trendom, najnowszym odmianom, niekoniecznie dobrym. Dzisiaj mamy narzędzia, które umożliwiają nam stworzenie czegoś nowego… połączenia tradycyjnych  form przy wykorzystaniu nowych rozwiązań i materiałów. Nowe, świeże spojrzenie na ogrodnictwo i architekturę krajobrazu pozwala na komponowanie i zestawianie lubianych i przez pokolenia uprawianych roślin w zupełnie innych aranżacjach niż dotychczas. Właśnie to jest moja recepta – wykorzystanie dobrodziejstw przeszłości w nowoczesnym wydaniu ogrodnictwa.

Dziękujemy za rozmowę

AZ