W serwisie używane są pliki cookies w celu ułatwienia i dostosowania preferencji serwisu do użytkowników oraz odbiory określonych treści. Pliki cookies zapisywane są na końcowym urządzeniu użytkownika. Szczegółowe informacje znajdziesz w POLITYCE PRYWATNOŚCI.

AKCEPTUJĘ   >>
Zapisz się do Newslettera

Kozibród i wężymord

 

Na tytule język można sobie połamać. Ale jak już przez początek przebrniemy, to się okaże, że może być interesująco i całkiem miło dla podniebienia. W nagłówkowej parze kryją się bowiem dwa interesujące warzywa. Nie są ze sobą jakoś blisko spokrewnione, ale podobnie się je uprawia, przyrządza i jada. Nawet smakują tak samo, więc to chyba zrozumiałe, że i razem opisuje. Zanim przejdę do szczegółów wyjaśnię jeszcze tylko, że pierwszy tytułowy łamaniec to inaczej salsefia, a pod drugim ukrywa się skorzonera. Teraz już chyba jasne, że to pisanie będzie o warzywach.

Fotolia_83146775_M (1)

Kwiat kozibrodu (salsefii)

Kozibrody, to tak naprawdę dobrzy znajomi. Czerwcowe pola i nieużytki bywają nim dosłownie usiane. Czasami pojawiają się jako wielkie dmuchawce, niekiedy jak rodzynki w mrowiu łąkowego i przydrożnego kwiecia. Owocostan rośliny z daleka bardzo przypomina ogromnego mniszka, nasiona ma podobnie jak on przystosowane do powietrznych podróży, ale kolor puszku jest zdecydowanie beżowy, a nie szaro-biały. Na dodatek nasiona niezbyt chętnie rozstają się z rośliną mateczną. W końcu jednak zmoczone letnimi burzami i wysmagane porywistym wiatrem startują do powietrznych podróży w poszukiwaniu kolejnego miejsca do zasiedlenia. Kozibród jest takim podniebnym lotnikiem i z tego powodu jego życiowa strategia może się wydawać wielce ryzykowna. Nie wiadomo przecież, co się któremu nasionku trafi? A jak celowo wyhodować z niego dorodne korzenie?

Nie liczyłbym raczej na te dziko zbierane nasiona. Lepiej po prostu kupić torebkę w dobrym centrum ogrodniczym i wysiać w marcu lub najpóźniej na początku kwietnia. Wcześniej ziemię trzeba głęboko spulchnić,  bo korzenie salsefii i skorzonery to rekordziści pod względem długości. W ogrodzie tylko chrzan może się z nimi równać.  A dalej sprawa prosta. Postępujemy podobnie ja z marchewką, albo raczej pietruszką: pielimy, zasilamy nawozami, spulchniamy delikatnie glebę.

Skorzonera (wężymord) i salsefia (kozibród) rosną długo, do samego końca sezonu i można je podobnie jak korzenie pietruszki na zimę zostawić w ziemi. Stamtąd, gdy przyjdzie ochota, po prostu wykopywać. Ale i w piwnicy korzenie nieźle się przechowują. A w moim warzywniku rekordzistą jest ponad półmetrowy korzeń dorodnej skorzonery. Kąsek to smakowity, lecz strasznie kruchy, więc na siłę wyrywać nie wolno. Upatrzone na obiad skorzonery czy salsefie radzę przed zbiorem podkopać szpadlem, a później delikatnie wyciągnąć, by się nie połamały.

skorzonera

Korzenie wężymordu (skorzonery)

„Cenię te warzywa za wyjątkowy smak i uważam za wprost stworzone do przydomowego ogródka.”

Witold Czuksanow

Wymagania mają niewielkie, a do tego ani szkodniki ani choróbska się nimi nie interesują. A najważniejsze, że oryginalnych korzeni nie zobaczycie w sklepach i każde delikatesowe danie z własnego chowu „zimowych szparagów”  (tak salsefia i skorzonera nazywana jest przez Niemców) mile zaskoczy uczestników przyjęcia. Amatorzy niezwykłych potraw, po wykopaniu i skrobaniu korzeni (trzeba to robić w rękawiczkach, bo sok bardzo brudzi ręce) mogą jesienią, zimą i wiosną ugotować je w osolonej wodzie z dodatkiem soku z cytryny.

salsefia

Korzenie kozibrodu (salsefii) przed gotowaniem

Kozibród i wężymord podajemy z masłem i tartą bułką, jak fasolkę szparagową. Tak jest najprościej i najsmaczniej.

Witold Czuksanow